
Grający na co dzień w IV grupie B-klasy zawodnicy z Pruszowic (gm. Długołęka) oprócz wykluczenia z rozgrywek otrzymali również karę finansową w wysokości 2 tysięcy złotych. Powód? Groźby karalne w kierunku sędziego.
Konkretnie chodzi o mecz 10. kolejki z Błękitnymi Krzeczyn, co ciekawe wygrany przez zawodników Dębu 5:3. I co jeszcze bardziej ciekawe, zwycięstwo odniesione zostało w nietypowych okolicznościach, bo przy przewadze jednego zawodnika gospodarzy. Skąd zatem tak ostra reakcja piłkarzy w stosunku do sędziego? Trudno powiedzieć. W protokole pomeczowych można przeczytać choćby, że zawodnicy Dębu straszyli arbitra “wjazdem na chatę” oraz odwiedzinami “rodziny”. A jak udało nam się ustalić rozjemca tego meczu i tak wszystkich inwektyw nie wpisał do protokołu.
DZPN zareagował bardzo ostro. Komisja Dyscyplinarna podjęła decyzję o wyrzuceniu Dębu z rozgrywek i nałożeniu kary 2 tysięcy złotych. W związku utrzymują że za takie zachowania nie będzie taryfy ulgowej i że postawa piłkarzy Dębu była karygodna. Zresztą w takiej retoryce wypowiada się prezes Andrzej Padewski choćby dla portalu weszlo.com.
Z nieoficjalnych źródeł wiemy również, że dolnośląską centralę piłkarską irytowały tłumaczenia przedstawicieli B-klasowca, którzy winą obarczyć próbowali sędziego, twierdząc, że był po prostu słaby i sprokurował całą sytuację. Nie pojawiła się choćby mała refleksja o zapędach z wyrażaniem emocji z własnej strony.
Czy reakcja DZPN jest za ostra? Nie. Biorąc pod uwagę wydarzenia ostatnich tygodni z Chobieni, gdzie zawodnik Odry znokautował sędziego, tak decyzja nie może dziwić. – Nie ma zgody na bandyctwo w rozgrywkach piłkarskich. To, co się wydarzyło w Chobieni, przechodzi wszelkie granice – komentował nie tak dawno Adam Michalik, dyrektor Podokręgu Legnica i od razu sugerował dożywotnią dyskwalifikację dla piłkarza.
Jakie z kolei jest stanowisko piłkarzy Dębu? Kilku z nich rzeczywiście nisko oceniło prace sędziego, tłumacząc, że swoimi decyzjami eskalował boiskowe emocje i poniekąd doprowadził do ich wybuchu. Do tego karał choćby za dyskusje wewnątrz zespołu (nie odnoszące się do wydarzeń na murawie). To jednak nie przekonuje piłkarskich włodarzy, a także nie przekonało piłkarzy z Krzeczyna, którzy potwierdzili niską kulturę osobistą swoich kolegów z Pruszowic po końcowym gwizdku w protokole meczowym.
Dąb Pruszowice obecnie jest czołowym zespołem swojej grupy i obok Borowianki Borowa ma największe szanse na awans do A-klasy. Do tego w swoim składzie naprawdę dobrych zawodników, jak choćby Edwina Kuszyka, Marcina Bobika, czy Zbigniewa Marczaka. To piłkarze, którzy w przeszłości biegali po ligowych boiskach, reprezentując choćby wrocławski Polar (gdy ten grał w II i II lidze). Oprócz sporych umiejętności, charakteryzuje ich też wysoka kultura osobista, tym bardziej dziwi fakt, że nie byli wstanie ujarzmić gorących reakcji kolegów z zespołu.
Co dalej z Dębem? Pozostaje mu jeszcze odwołanie od tej decyzji i przekonanie komisji o zmniejszeniu kary. Czy to się jednak może udać? Być może tak, ale tylko i wyłącznie pod warunkiem posypania głowy popiołem przez piłkarzy z Pruszowic. W DZPN-ie pracują przecież ludzie, którym zależy na płynności rozgrywek i grze w niej jak największej liczby drużyn. Ale tych świadomych o popełnionym błędzie.
O sprawie informować będziemy na bieżąco.