Rozmaitości

W Grecji było prawdziwe piekło!

Wielu z naszych czytelników zna Marcina Mroza jako piłkarza i trenera lokalnych klubów piłkarskich (m.in. KS Łozina i Burzy Godzieszowa). Przede wszystkim jest on jednak strażakiem, młodszym kapitanem w Komendzie Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu, w wydziale operacyjnym. Niedawno wrócił z bohaterskiej misji ratunkowej w Grecji. Opowiedział nam o tej wyjątkowej i trudnej akcji…

Zacznę od pytania, które słyszy pewnie wielu strażaków… Czy praca strażaka to w Twoim przypadku spełnienie marzeń z dzieciństwa? 

Mł. kpt. Marcin Mróz:- Nie. Od małego chciałem zostać piłkarzem, nie udało się (śmiech).

Jak trafiłeś do straży pożarnej?  

– Po skończonych studiach na AWF (kierunek nauczycielsko-trenerski, piłka nożna) chciałem spróbować swoich sił jako nauczyciel wychowania fizycznego w szkole. Niestety, nie udało się znaleźć zatrudnienia. Wtedy otrzymałem propozycję pracy w Państwowej Straży Pożarnej. Po zastanowieniu się złożyłem cv. Oczywiście nie było to jednoznaczne z przyjęciem, trzeba było przejść szczegółowe badania lekarskie oraz zdać egzamin sprawnościowy.  

mł. kpt. Marcin Mróz

Dziś jesteś już doświadczonym strażakiem

– Od 2004 roku jestem zatrudniony w Państwowej Straży Pożarnej. Do 2017 roku pracowałem na Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 we Wrocławiu, a od trzech lat pracuje w Komendzie Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu w wydziale operacyjnym. Obecnie mój stopień służbowy to młodszy kapitan. Zakres obowiązków jest dość szeroki: organizacja ćwiczeń wojewódzkich, inspekcje gotowości operacyjnej, ratownictwo wysokościowe, analizowanie zdarzeń, służba na Stanowisku Kierowania Komendanta Wojewódzkiego PSP.

Pożary jakie wystąpiły w Grecji to niewyobrażalna tragedia! Dla ludzi mieszkających tam na co dzień to było prawdziwe piekło! Na własne oczy widzieliśmy w jakiej dramatycznej sytuacji są Grecy, zniszczone zostały dziesiątki tysięcy hektarów lasów, spalone domy, samochody. Odbudowa całego ekosystemu potrwa dziesiątki jak nie setki lat!

 Czy wyjazd na akcję do Grecji to największe wyzwanie zawodowe z jakim do tej pory zmierzyłeś?

– Był to mój pierwszy wyjazd na misję zagraniczną. Nie można tego wyjazdu rozpatrywać w kategoriach wyzwania. Grecja jako członek UE poprosiła o pomoc, a Polska w ramach Europejskiego Mechanizmu Ochrony Ludności odpowiedziała niemalże natychmiast na to wezwanie. Dwa Moduły GFFFV (Ground Forest Fire Fighting using Vehicles) Wrocławski i Poznański wyspecjalizowane w gaszeniu pożarów lasów na rozkaz Komendanta Głównego PSP udały się południe.

Co było Twoim zdaniem najtrudniejsze w trakcie tej akcji? 

– Najtrudniejszym zadaniem chyba przy każdej tak dużej jest logistyka. Zaplanowanie trasy przejazdu (2500 km w jedną stronę), każdy kraj przez który jedziemy musi wyrazić zgodę oraz zagwarantować eskortę na całej trasie. Ponadto już na miejscu sama organizacja obozowiska dla wszystkich strażaków oraz plac parkingowy dla 46 samochodów gaśniczych. Przypomnę tylko, że moduł jest samowystarczalny na okres 21 dni (nie potrzebujemy żadnej pomocy w funkcjonowaniu). Sami sobie radzimy więc Grecy nie musieli się martwić o nas w tak trudnym okresie dla nich. 

– Najtrudniejszym zadaniem chyba przy każdej tak dużej jest logistyka. Zaplanowanie trasy przejazdu (2500 km w jedną stronę), każdy kraj przez który jedziemy musi wyrazić zgodę oraz zagwarantować eskortę na całej trasie. Ponadto już na miejscu sama organizacja obozowiska dla wszystkich strażaków oraz plac parkingowy dla 46 samochodów gaśniczych. Przypomnę tylko, że moduł jest samowystarczalny na okres 21 dni (nie potrzebujemy żadnej pomocy w funkcjonowaniu). Sami sobie radzimy więc Grecy nie musieli się martwić o nas w tak trudnym okresie dla nich. 

Jak opisałbyś sytuacje kiedy dojechaliście na miejsce do Grecji?

– Pierwszy raz w życiu widziałem tak ogromny teren, który był objęty ogniem. Pożary jakie wystąpiły w Grecji to niewyobrażalna tragedia! Dla ludzi mieszkających tam na co dzień to było prawdziwe piekło! Na własne oczy widzieliśmy w jakiej dramatycznej sytuacji są Grecy, zniszczone zostały dziesiątki tysięcy hektarów lasów, spalone domy, samochody. Odbudowa całego ekosystemu potrwa dziesiątki jak nie setki lat.  

Praca strażaka to nie jest przygoda i nigdy nie będzie przeze mnie tak postrzegana to jest służba! Każdy strażak złożył ślubowanie… i zgodnie z słowami roty… wykonuje swoje obowiązki.

 Jak wielki obszar Grecji był objęty ogniem?

– Ciężko dokładnie oszacować rozmiar pożarów jakie nawiedziły Grecję. Działania strażaków z Modułu Wrocław i Poznań były prowadzone w dwóch miejscach tj. na wyspie Evia oraz w rejonie Attica w miejscowości Vilia. Głównym naszym zadaniem była oczywiście pomoc Grekom w ugaszeniu pożarów, jednakże strażacy pomagali również w ewakuacji ludności z zagrożonych terenów. Po opanowaniu bezpośredniego zagrożenia pożarowego praca strażaków polegała na stałym dozorowaniu i patrolowaniu terenu tak aby w momencie pojawienia się nowych ognisk pożaru zostały one szybko zlikwidowane.   

Ile dni spędziłeś w Grecji i czy to była praca dosłownie 24 godziny na dobę? 

– To było dziesięć dni ciągłej służby. Dyżury pełniliśmy podzieleni na dwie zmiany, więc zmiana trwała 12 godzin. W tak ciężkich warunkach klimatycznych… temperatura około 40 °C nie pozwalała na to aby strażak pracował non stop 24 h. Mimo, iż teoretycznie był czas na odpoczynek to zmiana ta była cały czas gotowa do podjęcia działań.

Zdaje sobie sprawę jak niebezpieczna jest praca strażaka i udział w akcjach ratunkowych. Ale czy mimo wszystko udział w tego typu akcjach postrzegasz czasami jako swego rodzaju przygodę?

– Praca strażaka to nie jest przygoda i nigdy nie będzie przeze mnie tak postrzegana to jest służba! Każdy strażak złożył ślubowanie…i zgodnie z słowami roty…wykonuje swoje obowiązki.

Poznałeś pewnie wielu ciekawych ludzi, zawarłeś nowe przyjaźnie… Wrócisz jeszcze do Grecji?

– Tak, poznałem. Znajomości zawarte na tak ciężkiej misji pozostaną do końca życia. Miło by było wrócić do tak malowniczego rejonu Grecji na wakacje, odwiedzić miejscową społeczność już w innych okolicznościach. Zapewne każdy z nas kto był i poznał kulturę grecką chętnie tam jeszcze raz pojedzie. Serdeczność i wdzięczność tych ludzi mimo tragedii, jaka ich nawiedziła, jest nieoceniona. 

Rozmawiał Łukasz Haraźny

Fot. Piotr Zwarycz/Zespół Prasowy KG PSP

Miło by było wrócić do tak malowniczego rejonu Grecji na wakacje, odwiedzić miejscową społeczność już w innych okolicznościach.

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
Close