Gmina CzernicaSportWrocław

Agnieszka i jej żelazna czternastka

Choć w piłce nożnej kobiety to coraz częstszy obrazek (Martyna Pajączek – była prezes Miedzi Legnica, czy Widzewa Łódź, Agnieszka Syczewska – prezes Jagielloni Białystok) to nadal rzadki. Panie częściej można zobaczyć za linią końcową boiska w roli fanek dopingujących swoich mężów biegających za futbolówką, niż menadżerek zarządzających piłkarskimi zespołami. Za to w  Wojnowicach rządzi Agnieszka, która w klubowej Skrze od 2020 roku niemal… mieszka.

Zacznę banalnie, nie po dziennikarsku, aż sam się wstydzę, że w ten sposób, ale muszę zapytać – dlaczego piłka?
AGNIESZKA TARNOWSKA: – Totalny przypadek. Mieszkam w Wojnowicach od 6 lat, wiedziałam, że istnieje tu klub piłkarski, ale specjalnie się nim nie interesowałam. Dopiero, gdy wstąpiłam do rady sołeckiej zaczęły docierać do mnie informacje, że dzieje się źle u piłkarzy – nie mieli dotacji, nie mieli pieniędzy. Sołtys Kamil Antas, który starał się to wszystko uporządkować, powiedział wtedy do mnie: „Przekazuję ci okręt który jeszcze nie tonie, nie uciekam z niego… ten statek wciąż płynie, ale dalej ty go musisz poprowadzić przejmując stery”. Namówili mnie dopiero za czwartym razem. Był to koniec 2019 roku. 

Sołtys Kamil Antas, który starał się to wszystko uporządkować, powiedział wtedy do mnie: przekazuję ci okręt który jeszcze nie tonie, nie uciekam z niego… ten statek wciąż płynie, ale dalej ty go musisz poprowadzić przejmując stery

Czyli do trzech razy sztuka. Namawiali i namówili…
– Wzięli mnie pod włos, były święta Bożego Narodzenia, więc atmosfera nieodpowiednia, by odmówić (śmiech). Poza tym polecieli historią, przypominając mi, że w latach 60-tych założycielami Skry byli mój teść i wujek. Po takim wstępie nie pozostało mi nic innego, jak wyrazić zgodę.

Jakie pierwsze słowa padły z twoich ust w kierunku piłkarzy i zarządu?
– Powiedziałam, że… nie znam się na piłce.

Mocne wejście…
– Szczere. Bo się nie znam, za to dobrze znam się na PR, kontaktach z mediami, zarządzaniu oraz pozyskiwaniu sponsorów. I wydaje mi się, że tego panowie potrzebowali najbardziej, a nie kolejnego omnibusa z teorii o spalonym. Kupiłam ich tym. W styczniu 2020 roku powierzyli mi klub. Paradoksalnie pandemia, która chwilę później wybuchła, pomogła mi. Mogłam poukładać sprawy finansowe i te związane z dokumentami. Krążyłam między DZPN-em, starostwem powiatowym, a gminą. Naprawdę było co naprawiać. W międzyczasie zatrudniłam Jacka Podemskiego na stanowisko trenera. Znaliśmy go z mężem jeszcze z pracy na Karłowicach, gdzie mieszkałam i miałam okazję obserwować jego działania w realu.

Mąż wspiera w działaniach?
– Oczywiście, to był zresztą dobrze zapowiadający się piłkarz, niestety niedoszły. Jeszcze jako zawodnik Ślęzy Wrocław złapał kontuzję. Ale mogłam na niego liczyć od początku, bo nie było mi łatwo. Zadawali mi wszyscy wokół pytanie – kobieto, co ty tutaj robisz, przecież ty nie masz pojęcia o futbolu!

Ale wiesz, co to jest spalony?
– Błagam cię. Banalne. Jest wtedy, gdy zawodnik drużyny atakującej w momencie podania znajduje się za ostatnim obrońcą drużyny broniącej. Mogę ci też to wytłumaczyć na przykładzie damskich zakupów, ale wątpię, czy chciałbyś słuchać.

Powiedziałam, że nie znam się na piłce. Szczere. Bo się nie znam, za to dobrze znam się na PR, kontaktach z mediami, zarządzaniu oraz pozyskiwaniu sponsorów. I wydaje mi się, że tego panowie potrzebowali najbardziej, a nie kolejnego omnibusa z teorii o spalonym.

Może darujmy sobie. Rzeczywiście nie jest z tobą najgorzej, ale słusznie zauważyłaś, że to nie jest najistotniejsza kwestia w zarządzaniu klubem?
– Dokładnie, tutaj naprawdę potrzeba było konkretnych działań, typowo menadżerskich. Zorganizowanie sprzętu, przygotowanie boiska, całej infrastruktury, poukładanie dokumentów. Tam będzie boisko dla juniorów, których reaktywowaliśmy do życia (Agnieszka pokazuje na plac za trybuną główną). Pomaga nam gmina, ale to też efekt naszej pracy, bo lokalne władze doceniają wkład w rozwój Skry. Dostajemy niemałe środki finansowe, za to dobrze je pożytkujemy. I sami pozyskujemy fundusze. Mamy 3 dużych partnerów i 8 mniejszych. Wszyscy się z nami identyfikują. Staramy się im podziękować za wsparcie przy każdej możliwej okazji. Pozyskanie ich było początkowo niezwykle trudne, bo kobieta przychodząca po wsparcie dla piłkarzy nie wzbudzała zaufania. Dzisiaj firmy same dzwonią.

Skąd zatem w tobie takie umiejętności sprzedażowe, bo w tak krótkim czasie, pozyskanie kilkunastu partnerów budzi szacunek…
– 8 lat prowadziłam działania promocyjne przy targach ślubnych i jednym z moich zadań było pozyskiwanie klientów. Do tego praca w czasopiśmie „Ślub marzeń”, które było sporym przetarciem w marketingu, byłam tam odpowiedzialna za cały Dolny Śląsk. Obecnie pracuję w szkole jako pracownik administracyjny Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego przy Politechnice. Odpowiadam tam za regulaminy, uchwały, zarządzenia. Idealnie byłoby pracować na miejscu, wtedy więcej czasu byłoby dla Skry (śmiech).

Podobno podwroclawskie.pl szuka dziennikarzy…
– Nie stać was na mnie, a poza tym marzy mi się praca z dziećmi, bo mam również uprawnienia pedagogiczne. Może własny klub malucha? Zobaczymy.

Jakie masz ambicje sportowe związane ze Skrą?
– Nie chciałabym pompować balonika, ale uważam, że mamy zespół, który naprawdę realnie może powalczyć o A-klasę. Tylko muszą wrócić wszyscy zawodnicy, jedni jeszcze pracują zagranicą, inni leczą kontuzje. Rozumiem to. Przyjęłam te tłumaczenia, liczę jednak, że szybko wrócą, bo taką deklarację mi złożyli, a ja im ufam. Na ten moment została żelazna czternastka, która daje z siebie wszystko. I jak ich nie kochać?

Rozmawiał Piotr Kos

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
Close