Sport

Wiktoria Tarnowska wraca do Wrocławia!

Siatkarki AZS-AWF Hummel Wrocław zadebiutują w najbliższy weekend w II lidze. Drużyna “Akademiczek” przygotowywała się do walki na trzecim froncie, ale w ostatniej chwili zastąpiła w rozgrywkach Olimpię Jawor i zagra na szczeblu centralnym.

Już w sobotę (godz. 14, hala AWF P5 przy ul. Mickiewicza 58) wrocławianki podejmą w Volley Chrząstowice. W zespole AZS-AWF jest wiele nowych twarzy, a jedna z nich to mieszkająca na co dzień w Wojnowicach Wiktoria Tarnowska. Wychowanka Impela Wrocław wraca do stolicy Dolnego Śląska po kilku latach gry w Pałacu Bydgoszcz z którym zdobyła m.in. mistrzostwo Polski kadetek. Przed startem nowego sezonu zadaliśmy nowej libero wrocławskiej drużyny kilka pytań…

Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z piłką siatkową?

Wiktoria TARNOWSKA: – To był przypadek. W czwartej klasie podstawówki trafiłam na tzw. szkolny SKS do trenera Wojciecha Langnera, który stopniowo zaszczepił we mnie miłość do tego sportu. Nie było to proste, ponieważ równocześnie z siatkówką rywalizowała w mojej głowie koszykówka. Okazało się, że ten mniej kontaktowy sport jest mi bardziej pisany. Wszystko przez uraz kości skroniowej, który uniemożliwił mi dalsze trenowanie koszykówki. Nie była to do końca moja decyzja, ale jej nie żałuje, ponieważ już w pierwszej klasie gimnazjum trafiłam do mojego pierwszego klubu, Impela Wrocław. Tam poznałam świetnych ludzi i razem z nimi dzieliłam swoją pasję przez kolejne trzy lata. 

Najbliższy sezon będzie pełen niespodzianek. W roli beniaminka mamy w planach wiele namieszać, a ja osobiście pokazać siebie jako zawodniczkę i osobę z jak najlepszej strony

Do AZS-AWF trafiłaś jednak po kilku sezonach gry dla Pałacu Bydgoszcz… Jak do tego doszło?

– Jak już wcześniej wspomniałam, jestem wychowanką biało-zielonych, a dokładnie dzisiejszego Volley’a Wrocław, którego barwy dumnie reprezentowałam przez trzy lata. Na liceum przeniosłam się do Bydgoszczy, gdzie pod swoje skrzydła przyjął mnie trener Rafał Gąsior i dał możliwość występowania w Pałacu Bydgoszcz. Okazało się to trafną decyzją, ponieważ już w pierwszym roku udało nam się wywalczyć złoty krążek w mistrzostwach Polski kadetek. Granie dla Bydgoszczy sprawiało mi ogromną radość, chodź z tyłu głowy zawsze miałam moje „mini marzenie”, aby jeszcze choć raz wystąpić w koszulce z napisem “WROCŁAW” na plecach. Dlatego postanowiłam wrócić do domu i spróbować swoich sił na parkietach AZS’u Wrocław i właśnie barwy biało-czerwone przyszło mi reprezentować w sezonie 2020/2021.

Jak oceniasz swój nowy zespół AZS-AWF?

– Naszą drużynę można porównać do puzzli. Każda z nas jest inna, ma zróżnicowane doświadczenia z boiska, a nawet życia. Jedno co nas łączy, to chęć „poukładania nas”, aby stworzyć jeden wspólny siatkarski piękny obrazek na boisku.  

Spotkałaś tu jakichś znajomych?

– Tak, wcześniej znałam trenera Marcina Ściślaka, który odegrał pierwszoplanową rolę w moim powrocie na wrocławskie parkiety, oraz Damiana Pawlika. Miałam okazję trenowania z nimi na kadrze Dolnego Śląska i reprezentowania wspólnie naszego regionu. Dziewczyny kojarzyłam niestety tylko z „drugiej strony siatki” – i to nie wszystkie – przy rozgrywkach młodzieżowych. 

Co jesteście w stanie osiągnąć w II lidze?
– Nie zapominajmy, że nasz zespół jeszcze parę dni miał założenie wywalczenie II ligi poprzez gre w III. To był główny cel klubu na ten rok. Jednak dzięki wycofaniu Olimpii Jawor mieliśmy możliwość wykupu tego miejsca. Najbliższy sezon będzie pełen niespodzianek. W roli beniaminka mamy w planach wiele namieszać, a ja osobiście pokazać siebie jako zawodniczkę i osobę z jak najlepszej strony, ponieważ w II lidze miałam okazje na wykazania się tylko w północnej części Polski.

Rozmawiał Łukasz Haraźny

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sprawdź też

Close
Back to top button
Close