Korfball będzie olimpijski!

Tamara Siemieniuk to pierwszoplanowa postać polskiego korfballu. Zarówno na boisku, jak i poza nim. Przy okazji niedawnych urodzin poprosiła znajomych za pośrednictwem Facebooka…
– Marzę, żeby korfball stał się dyscypliną olimpijską. Zamiast przeznaczać czas na składanie mi życzeń, przeznacz go proszę na zaznajomienie swojego grona odbiorców z korfballem.
Dołożyliśmy więc cegiełkę do tego życzenia i przeprowadziliśmy z Tamarą obszerny wywiad na temat korfballu.
Często musisz odpowiadać na pytanie “co to jest korfball”?
TAMARA SIEMIENIUK: – Czuję że znasz odpowiedź (śmiech). Za często. Aczkolwiek z roku na rok jest coraz lepiej. Już nie dziwię się gdy ktoś odpowiada “coś kojarzę… czy nie gra się w to na takie wysokie kosze – taka à la koszykówka?”
Jak wyjaśniłabyś to laikowi?
– Korfball to sport w którym kobiety i mężczyźni grają razem. Trzeba trafić do kosza, który w przeciwieństwie do koszykówki jest wyżej (bo na 3,5m) i bez tablicy. Nie możesz też kozłować, ani biegać z piłką, więc przemieszczasz się jedynie podaniami. Gra jest prawie bezkontaktowa, bo nie można się przepychać czy zabierać piłkę przeciwnikowi. Zwykle więcej nie opowiadam, tylko odpalam YouTube i pokazuję resztę na przykładzie meczu. A w tym wywiadzie też bardzo fajnie zobrazowaliśmy zasady gry.
Zdaje się, że masz coś w rodzaju misji, aby wypromować swoją dyscyplinę do szerszego grona?
– Moja mama była jedną z osób, które sprowadziły ten sport do Polski. Pomimo różnych przebojów w mojej karierze, dalej kocham ten sport i dalej poświęcam się dla niego – więc chyba śmiało mogę powiedzieć, że odnalazłam swoje powołanie.
Widziałem Twój kanał na youtube i bardzo ciekawe filmiki o korfballu. Masz jeszcze jakieś inne pomysły na promowanie korfballu?
– Dziękuję. Zapraszam wszystkich do odwiedzenia mojego kanału “Tamara Siemieniuk” na YouTube. Pomysłów mam zdecydowanie więcej niż czasu, czy chętnych do pomocy. Pierwsze z brzegu plany jakie przychodzą mi teraz do głowy to: współpraca z innymi sportami w Polsce – głównie tymi niszowymi, promowanie korfballu na różnego rodzaju eventach – głównie sportowych, wykorzystanie koedukacyjności jako formy integracji – zarówno dla dzieci jak i dorosłych, współpraca z gronem influencerskim. Poza planami dotyczącymi Polski chciałabym osiągnąć sukces również na skalę światową. Jest jeszcze wiele miejsc na świecie do których ten sport nie dotarł.
Wierzysz, że korfball stanie się kiedyś dyscypliną ogólnie rozpoznawalną w naszym kraju?
– Gdybym w to nie wierzyła pewnie bym już się poddała. Chciałabym, aby za mojego życia korfball rozpoznawalnością dorównał badmintonowi – dyscyplinie również bliskiej mojemu sercu. Myślę, że ogromną rolę odgrywają tutaj nauczyciele wychowania fizycznego. Idąc krok w tył: uczelnie które ci nauczyciele kończą. Jeżeli sportowe uczelnie wyższe docenią walory korfballu i postawią większy nacisk na zapoznanie studentów z tym sportem, to w szkołach znajdziemy więcej sprzętu do korfballu i grania w ten sport na co dzień na lekcjach. Dzieci uwielbiają grać w tę grę, dlatego ich entuzjazm dotrze dalej do rodziców. W ten sposób na pewno osiągniemy sukces.

Jakie są szanse na to, aby korfball stał się dyscypliną olimpijską?
– Chciałabym poznać osobę decyzyjną w tej sprawie i zadać jej takie pytanie. Aby sport stał się olimpijskim musi on być przed wszystkim rozpoznawalny przez IOC (Międzynarodowy Komitet Olimpijski) oraz musi być uprawiany na przynajmniej 4 kontynentach, w przynajmniej 75 krajach (męskie sporty) lub 40 krajach (damskie sporty). Korfball już w 1920 i 1928 roku pokazał się na igrzyskach jako dyscyplina pokazowa i już od kilkunastu lat spełnia wyżej wymienione wymogi. Myślę, że powodem przez który nie poszliśmy krok w przód, jest niska popularność tego sportu w krajach zrzeszonych federacji. Kolejnym utrudnieniem jest duża ilość zawodników biorących udział w meczu korfballowym – co generuje koszty. Dlatego też, bardzo możliwe, że prędzej pokażemy się na igrzyskach z odmianą plażową korfballu niż halową. Poza tym, ta dyscyplina jest dużo bardziej widowiskowa.
Za co pokochałaś tę dyscyplinę?
– Korfball mam zapisany w genach, naprawdę tak czuję. Kocham go za wyzwania jakie stawia. Sama gra sprawia mi niesamowitą radość, a trafione kosze i zwycięstwa – satysfakcję. Trochę świata zwiedziłam dzięki wyjazdom i poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi. Korfball daje mi zdrowie, uśmiech, dowartościowanie i poczucie przynależności w świecie.
Reprezentacja Polski jest aktualnym mistrzem świata w korfballu plażowym, a w ostatnim Pucharze Świata we Wrocławiu zajęła 3. miejsce. Można powiedzieć, że jesteśmy potęgą w korfballu plażowym?
– Zdecydowanie jesteśmy jednym z najlepszy krajów na świecie w korfballu plażowym. Czy nazwałabym nas jako potęga w tym sporcie? Raczej nie, ponieważ wiem jak ciężko pracują Belgowie, którzy od początku istnienia korfballu plażowego zajmują podium. W ich kraju jest oddzielna kadra narodowa dedykowana odmianie plażowej, są turnieje i liga plażowa. Daleko nam jeszcze do zaangażowania i liczności klubów beligijskich, ale na mistrzostwach walczymy z nimi jak równy z równym.
A co z korfballem halowym? Mamy szanse na podobne sukcesy jak na plaży?
– Korfball halowy jest uprawiany przez znacznie większą część świata (69 federacji) i ma zdecydowanie dłuższą historię niż korfball plażowy. Polska, w tym rankingu, od kilku lat zajmuje 12 miejsce na świecie. Naszym tegorocznym celem na mistrzostwa świata (październik 2023) jest pierwsza ósemka.
Jakie są główne różnice między korfballem na plaży i na hali?
– Różnice w przepisach to przede wszystkim mniejsza liczba zawodników na plaży (2 panów i 2 panie w jednej drużynie) i mniejsze boisko (o połowę). Gramy bezstrefowo, czyli biegamy od jednego do drugiego kosza. Natomiast na hali, mamy podział na strefę ataku i obrony, przez co gra toczy się wokół jednego kosza. W plażówce, zza połowy lub z rogów z tyłu boiska możemy zdobyć aż 2 punkty za celny rzut.

Jak zostaje się reprezentantką Polski w korfballu?
– Ze sportem miałam do czynienia od zawsze. Będąc dzieckiem głównie tańczyłam i grałam w korfball. Za czasów nastoletnich doszedł do tego jeszcze badminton i powołanie do reprezentacji juniorskiej w korfballu. Do reprezentacji seniorskiej dołączyłam w wieku 20lat. Na obecną chwilę mój sportowy świat to w dalszym ciągu korfball i ultimate frisbee. Każde z tych doświadczeń sportowych przyczyniło się do tego, gdzie teraz jestem i kim jestem. Życie taneczne bardzo mocno wykształciło we mnie perfekcjonizm i potrzebę organizacji. Bycie w kadrze juniorskiej (U16, U19, U21) było psychicznym torem przeszkód, który mnie wzmocnił. Badminton jako sport indywidualny nauczył mnie wytrwałości, radzenia sobie z presją oraz szukania innych rozwiązań. Zaledwie 3 lata temu dołączyłam do Ultimate Frisbee, które wymaga ogromnej fizyczności oraz świetnie uczy przeglądu pola gry. Podsumowując, droga do zostania reprezentantką Polski w korfballu wymaga motywacji, wytrwałości i wieloletniego zaangażowania w sport. Niekoniecznie to musi być korfball. Wystarczy, że jesteś wysportowaną osobą, która ma chęci i poświęci czas na nauczenie się czegoś nowego.
Na ostatnim, plażowym Pucharze Świata zdobyłaś statuetkę królowej strzelców. Wcześniej zdobywałaś już wyróżnienia indywidualne?
– Największym sukcesem indywidualnym była dla mnie statuetka królowej strzelców na mistrzostwach świata w korfballu plażowym (Maroko 2022). Tegoroczna nagroda króla strzelców na Pucharze Świata i każde inne podobne osiągnięcie na arenie międzynarodowej to dla mnie ogromne wyróżnienie, szczególnie kiedy uda się trafić więcej koszy od króla strzelców wśród panów (śmiech). Za każdą taką nagrodą kryje się praca całej drużyny. Dlatego szkoda, że w korfballu nie nagradzamy również zawodników asystujących i zbierających. Mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni.
Celny rzut do kosza jest oczywiście najważniejszy w korfballu. Ale zauważyłem, że są też inne istotne elementy, które wyróżniają tę grę. Na jednym z filmików na youtube widziałem Twój trick, kiedy zmuszasz rywalkę do błędu, wejścia w pole karne. O co w tym chodzi?
– Zacznę od tego, że tak jak mówisz, najważniejsza w korfballu jest celność, ale piękne w tej dyscyplinie jest to, że każdy zawodnik odgrywa mnóstwo ciekawych ról podczas gry. Musisz umieć być zarówno atakującym jak i obrońcą. Bycie atakującym to oddawanie rzutów, asystowanie oraz zbieranie piłki. Obrona, to głównie gra 1 na 1, komunikacja oraz umiejętność przewidywania. Oczywiście trzeba też znać zasady gry. Przy rzucie wolnym zawodnicy nie mogą wejść strefę pola karnego. Po dwóch takich błędach jest dyktowany rzut karny. Jako że rzut karny to prawie 100 procent szans na zdobycie kosza (rzut wolny ok. 40%), to po pierwszym błędzie rywala warto postarać się zmusić go do jeszcze jednego błędu. Zawodnik broniący rzucającego już drugi raz nie popełni raczej takiego błędu i wtedy wchodzi ta sztuczka, w której zupełnie nie zaangażowany zawodnik popełnia ten błąd.
Ten trick to Twoja wizytówka?
– Chyba wypada to już tak nazwać (śmiech). Ta sztuczka wywarła duże wrażenie na komentatorach na mistrzostwach świata w 2019 roku, gdzie z sukcesem zrobiłam ją aż dwukrotnie. Nasz trener z Holandii opublikował to w swojej sieci kontaktów. Media korfballowe szybko to podłapały i tak się rozniosło. Nawet nie wiesz jak miło mi się zrobiło kiedy w 2021 odwiedzając jeden z czołowych klubów holenderskich DVO Bennekom jeden z zawodników powiedział mi, że właśnie ostatnio ćwiczyli mój trik na treningu.
Masz jakiegoś sportowego idola?
– Dałeś mi do myślenia. Właściwie to nie mam jednej konkretnej osoby, którą podziwiałabym za całokształt. Kiedyś za wzór obierałam sobie zawodników z reprezentacji Holandii. Teraz kiedy już znam tych zawodników lepiej, nie imponuje mi to tak bardzo. Oglądając mecze ligi holenderskiej w każdej drużynie śledzę sobie po prostu zawodników od których chciałabym się nauczyć poszczególnych elementów gry. Poza korfballem oglądam jeszcze czasami mecze NBA i mecze polskich reprezentacji, na przykład w siatkówkę czy piłkę nożną.
Piłkarze marzą o grze w Barcelonie i Realu Madryt, koszykarze w Los Angeles Lakers. A o jakim klubie marzą zawodniczki i zawodnicy korfballu?
– O zielono-białych barwach w klubie PKC albo po prostu o występie w najlepszej lidze na świcie, czyli Korfbal League NL. Mi się to niestety nie udało, choć było bardzo blisko. Przez rok mieszkałam w Holandii i grałam w trzeciej drużynie w klubie LDODK. Czuję niedosyt, ale niestety poziom w Polsce, a w Holandii to przepaść.
W korfballu istnieje w ogóle coś takiego jak zawodowstwo?
– W najlepszych krajach na świecie tak. Reprezentacja Holandii, Belgii, czy np. Chin zarabia i utrzymuje się z korfballu. Zawodnicy pozostałych państw zwykle mają pracę na pełny etat. W Polsce, w korfballu nie zarabiamy. Aczkolwiek, Polski Związek Korfballu dostaje dofinansowanie z Ministerstwa Sportu, więc nie musimy na tą pasję dokładać aż tak dużo, jak przykładowo reprezentacja Anglii. Chciałabym, aby można było zarabiać w korfballu. Chciałabym, aby moje powołanie pozwalało mi się utrzymać w życiu. Długa droga do tego, ale nie poddaję się.
Więc jak zarabiasz na życie?
– Z wykształcenia jestem dietetykiem, ale póki co działam w branży stricte sportowej. Pracuję dla Fundacji Pho3nix, która zachęca dzieciaki do aktywności fizycznej. Jeździmy po szkołach ze znanymi sportowacami, organizujemy różnego rodzaju sportowe przedsięwzięcia i eventy.
Jakie masz najbliższe plany związane z korfballem?
– Właśnie wróciliśmy z meczów w Czechach w ramach ostatniego już przygotowania przed mistrzostwami świata (20-29 października 2023 Tajwan). Na przełomie listopad/grudzień czekają nas mecze klubowe w Lidze Mistrzów (28.11-2.12.2023 w Markach obok Warszawy). Natomiast w przyszłym roku na pewno odbędą się mistrzostwa Europy oraz plażowe mistrzostwa świata.
