Powiat WrocławskiRozmaitościWrocław

Mogą być zagrożeniem. Jak się bronić?

Brzezia Łąka żyła dziś historią psa rasy husky, który atakował innych czworonogów, a także przydomowe zwierzęta. Finał tej historii był szczęśliwy – psa udało się złapać i ujarzmić jego agresywne zachowanie.

Pierwsze komunikaty pojawiły się już z samego rana na popularnym profilu Brzezia Łąka – mieszkańcy.

Dzisiejszy “sprawca” niepokoju mieszkańców

Zaniepokojeni mieszkańcy szybko zaczęli wymieniać się informacjami na temat nieproszonego gościa oraz ostrzegać siebie nawzajem. Część z nich sugerowała kontakt z policją, jeszcze inni próbowali złapać psa na własną rękę. W końcu udało się to zrobić panu Andrzejowi na wysokości Pietrzykowic, który opublikował zdjęcie wspólnie z czworonogiem w jednym z komentarzy. Co ciekawe husky był na tyle niepokorny, że po chwili uciekł tymczasowemu właścicielowi i za moment zuchwale biegał znów po Brzeziej Łące. Wtedy do akcji wkroczyła sołtys Brzeziej Łąki Karolina Orłowska, która widząc błąkającego się po ulicy, psa ruszyła za nim ze smyczą. – Okazało się, że dla ludzi był wyjątkowo sympatyczny, ale ze względu na agresywne zachowanie w stosunku do innych zwierząt, postanowiłam go zwabić do koleżanki na podwórko, a potem wspólnie poczekałyśmy na właścicielkę, która szybko go od nas odebrała – tłumaczy sołtys Brzeziej Łąki.

Karolina Orłowska po zatrzymaniu psa

Ta sytuacja zakończyła się pozytywnie, ale niestety nie wszystkie znajdują swój finał w ten sposób. O konsekwencjach niespodziewanego spotkania z czworonogiem przekonał się ostatnio Leszek Kędzior, lider grupy GminniAktywiści: – Wyszedłem na wieczorny spacer i w pewnym momencie zostałem niespodziewanie zaatakowany od tyłu przez dużego psa. Boleśnie ugryzł mnie i uszkodził kurtkę. Dzięki grubej odzieży skończyło się „tylko” na rozległym siniaku, nie chcę sobie jednak wyobrażać co by się stało gdyby na moim miejscu było dziecko. Psy były dwa i biegały kompletnie samopas po ulicy Słonecznej w Pruszowicach. Z tego co słyszałem od mieszkańców takich sytuacji z tymi psami było więcej – przekonuje nasz rozmówca. I rzeczywiście ma rację. Sygnały o agresywnych czworonogach atakujących ludzi docierały ostatnio choćby od mieszkańców Nadolic Wielkich, Długołęki, Kiełczówka, czy Kiełczowa.

Psy atakujące w okolicy Pruszowic
Z taką raną ze spaceru wrócił Leszek Kędzior

Co zrobić, gdy znajdziemy się “oko w oko” z agresywnym czworonogiem? – Zacznę od sytuacji, gdy idziemy ze swoim pupilem. Bezpańskiego, agresywnego zwierzaka łatwo rozpoznamy, gdyż zazwyczaj zmierza w naszym kierunku dynamicznie na wprost, ciało ma wyprostowane, wręcz sztywne, ogon podniesiony wysoko. Pysk zwrócony na wprost psa którego zamierza zaatakować. Może powarkiwać, ale z reguły robi to tuż przed konfrontacją. Na pewno nie możemy trzymać swojego pupila na sztywnej, krótkiej smyczy, trzeba dać mu szansę się obronić, wręcz puścić smycz. Chyba, że rozmiary naszego psa wskazują na brak jakichkolwiek szans z rywalem, wtedy obracamy się do atakującego psa bokiem, należy jednak pamiętać, że mając swojego psa na rękach, narażamy się na bezpośredni atak. Nie uciekajmy, bo to jeszcze bardziej nakręci agresywnego psa. Należy poszukać jakiegoś płotu, miejsca za którym możemy się schować. Absolutnie nie możemy wkładać rąk pomiędzy gryzące się psy. Polewanie wodą, podnoszenie psa za tylne nogi do góry, jest w stanie go zdezorientować ale nie wiem ile ludzi się na to odważy. A gdy jesteśmy w pojedynkę? Należy zwiększyć dystans pomiędzy sobą, a agresywnym psem. Można tego dokonać przy pomocy przedmiotów, które ma się pod ręką. Wystarczy plecak, rower, bluza owinięta na ręce – to one przyjmą ewentualny pierwszy atak. Będzie wtedy więcej czasu na reakcje i dotarcie w bezpieczne miejsce. Jeśli nie mamy możliwości bezpiecznego oddalenia się od agresywnego psa, należy przybrać pozycję obronną. Należy chronić przede wszystkim górne części ciała, jak głowę i szyję. Wykonać można to poprzez przybranie pozycji na żółwia – pięty przylegają do pośladków, głowa skierowana jest do ziemi i maksymalnie w stronę nóg, dłonie skrzyżowane z tyłu szyi, a przedramię zasłania uszy – wyjaśnia znana groomerka i właścicielka salonu SPA dla zwierząt, Aleksandra Olszewska.

Warto na sam koniec przypomnieć, że obowiązkiem właścicieli czworonogów jest zabezpieczyć ich poruszanie się w przestrzeni publicznej – nie mają prawa poruszać się same, jeśli znajdują się poza strefą zamieszkania.

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
Close