Ruszył sezon grzewczy. Nie pal śmieci, pal drewnem!

Palenie drewnem sezonowanym lub biomasą drzewną jest najbardziej ekologiczną i efektywną metodą palenia w kotłach i piecach na paliwa stałe – przekonują eksperci z łódzkiego parku naukowo-technologicznego Bionanopark. Przypominają, że nie wolno spalać śmieci, bo powoduje to powstawanie wielu szkodliwych substancji, często rakotwórczych.
W wielu miejscach w Polsce jesienią i zimą przekraczane są normy zanieczyszczeń powietrza, powodowane przez tzw. niską emisję, która jest przede wszystkim efektem spalania węgla oraz śmieci w domowych kotłowniach i piecach. Jednym z jej składników jest tzw. pył zawieszony, który zawiera m.in. drobinki węgla (sadzy), substancje lotne (siarczany, azotany, chlorki), a także substancje toksyczne.
W kotłach czy piecach na paliwa stałe najbardziej ekologiczne, a także efektywne jest palenie przede wszystkim biomasą drzewną lub suchym, sezonowanym drewnem, magazynowanym przez okres od roku do dwóch lat, bądź zakupionym z pewnego źródła z potwierdzoną zawartością wilgoci na poziomie ok. 20 proc.
– Powinniśmy, jeżeli jest to możliwe, w naszym kotle bądź kominku, rozpoczynać proces spalania od góry, bo wówczas wszystkie substancje, części lotne zawarte w paliwie będą dopalone, nie będziemy emitować
większej ilości zanieczyszczeń do środowiska i będziemy oszczędzać paliwo. Kocioł powinien też być jak najwyższej klasy, bo to świadczy o wysokiej sprawności nominalnej tego kotła, oraz powinniśmy zadbać o jak najwyższą jakość dodatkowych urządzeń i instalacji grzewczej – wyjaśniają naukowcy.
W ten sposób będziemy palić ekologicznie, sprawnie i oszczędnie, bo ograniczymy straty paliwa, zmniejszymy negatywny wpływ spalania na zdrowie nasze i sąsiadów, a także negatywny wpływ na środowisko.. Zaoszczędzimy też w ten sposób sporo pieniędzy.
Do ogrzania domu o powierzchni 150 m2 potrzeba średnio od 6 do 8 m3 (rzecz jasna zależne jest od liczby mieszkańców oraz intensywności zimy) drewna w ciągu sezonu, co daje koszt około 4 tys. zł.
Według ekspertów dobrze jest palić przede wszystkim drewnem drzew liściastych, które zawiera mniejsze ilości substancji żywicznych, ale rozpalać drewnem drzew iglastych.
Drewnem ogrzejesz się najtaniej!
Największe od lat podwyżki cen prądu, gazu i węgla powodują, że wiele osób cały czas zadaje sobie pytanie, czym ogrzewać swój dom, mieszkanie czy firmę. Co gorsza, prognozy kosztów utrzymania domu w Polsce wskazują na kolejne podwyżki. Na szczęście jest jeszcze drewno, „paliwo” które można pozyskać
lokalnie, dlatego jest relatywnie najtańsze, a jednocześnie najbardziej odporne na wzrost cen.
Oczywiście rosnące w ostatnich miesiącach koszty życia nie ominęły również rynku drzewnego. Ceny produktu kominkowego w porównaniu do ubiegłego roku wzrosły. Dziś za metr bieżący drewna najwyższej jakości zapłacić trzeba około 600 złotych. Czy to dużo? Czy w zestawieniu z innymi surowcami energetycznymi można mówić o najwyższej podwyżce na rynku? Nie. Rzeczywiście dotarliśmy do momentu, kiedy ceny drewna są najdroższe w historii.
Drewno wciąż jednak w zestawieniu z innymi surowcami są relatywnie tanie. Do ogrzania domu o powierzchni 150 m2 potrzeba średnio od 6 do 8 m3 (rzecz jasna zależne jest od liczby mieszkańców oraz intensywności zimy) drewna w ciągu sezonu, co daje koszt około 4 tys. zł. Jak ta kwota wypada w zestawieniu z kosztami ogrzewania innymi surowcami?
Węglowe rekordy
Wielu konsumentów już podjęło decyzję, że zimą nie będą ogrzewać swoich czterech kątów węglem, jak dotychczas (według danych Głównego Urzędu Statystycznego z węgla korzystała dotychczas jedna trzecia Polaków), a drewnem właśnie. Ceny węgla biją kolejne rekordy.Jeszcze w 2020 roku jego przeciętna średnioroczna cena wynosiła 887,95 zł za tonę, rok później było to już 996,60 zł. Jeszcze do niedawna ceny wahały się od 1,5 do 3 tys. zł za tonę! A w sierpniu tego roku Polska Grupa Górnicza ujednoliciła cenę węgla opałowego na średnim poziomie 1,2 tys. zł za tonę. Koszty ogrzewania poszczególnymi źródłami ciepła policzył Polski Alarm Smogowy. W wyliczeniach brano pod uwagę dom o powierzchni 150 m2 i czterech mieszkańców. Roczne zużycie energii przyjęto na poziomie 80 kWh/m2. Rachunek był szokujący. Węgiel to najkosztowniejsze źródło ogrzewania domu. Przy obecnych cenach to wydatek blisko 12,5 tys. zł.
Alarm gazowy
Nieco mniej kosztownym rozwiązaniem może być ogrzewanie domu gazem ziemnym. W przypadku świetnie zaizolowanego budynku (zapotrzebowanie energetyczne na poziomie 70 kW/m2/rok), o powierzchni 150 m2 średni koszt domowego ciepła wyniesie około 3 350 zł. Zasilenie grzejników lub ogrzewanie podłogowe gazowe w domu o zapotrzebowaniu energetycznym 130 kW/m2/rok wygeneruje już wydatki rzędu 6 250 zł. Jeszcze większe koszty eksploatacji poniosą posiadacze słabo zaizolowanych domów. W ich przypadku, ogrzewanie na gaz może kosztować 7 200 rocznie. Co gorsza… – Koszt ogrzewania domu gazem w 2023 roku może wzrosnąć nawet o kilkaset procent – wynika z analizy portalu WysokieNapiecie.pl. Możliwe, że rząd zdecyduje się na pomoc dla gospodarstw domowych, jednak kosztowałoby to budżet duże pieniądze. – Z 5000 do 25000 zł wzrośnie przyszłoroczny rachunek za ogrzewanie gazowe w przeciętnym domu, jeżeli rząd nie wprowadzi mechanizmów interwencyjnych. Na razie żadnych nie zaproponował – mówi Bartosz Derski, dziennikarz branżowego portalu.
Roczne zużycie energii przyjęto na poziomie 80 kWh/m2. Rachunek był szokujący. Węgiel to najkosztowniejsze źródło ogrzewania domu. Przy obecnych cenach to wydatek blisko 12,5 tys. zł.
Prąd też w górę!
W zatrważającym tempie rosną również ceny energii elektrycznej. Prąd drożał już w poprzednich latach. W 2022 roku podwyżki są jeszcze wyższe, a na 2023 szykują się kolejne. W ostatnim półroczu rachunek za prąd wzrósł o ok. 24 procent. Dziś za roczne ogrzanie elektryczne domu o powierzchni około 150 m2 przy zapotrzebowaniu na ciepło około 100 kwH/m2) zapłacimy minimum 5 tys. zł. Jednak najmocniej skoki cenowe odczujemy dopiero w przyszłym roku. Prąd ma zdrożeć wówczas nawet o 300 proc.
ŁUKASZ HARAŹNY