
Znana artystka z Wilkowej (gmina Prusice) właśnie wypuściła swój debiutancki singiel „Zabieram nas”. Utwór w ponad miesiąc zyskał sporą grupę sympatyków i przypadł do gustu miłośnikom dobrych, popowych klimatów. Kim jest Ada Maksymowicz, jakie ma plany na przyszłość oraz kiedy zobaczymy ją na wielkiej scenie? M.in. o to zapytaliśmy naszą bohaterkę.
Masz chłopaka?
– Nie mam.
Dlaczego?
– Trudno powiedzieć, zawsze gdzieś skupiałam się na muzyce i swojej pasji! Chyba nie miałam czasu na miłosne historie, albo po prostu nie trafił się jeszcze ten jedyny. W każdym razie nie zamykam się na uczucia. Moje serce jest otwarte, czeka na przysłowiową strzałę Amora.

Karina Stanek śpiewała – Chłopiec z gitarą, byłby dla mnie parą, parafrazując nieco jej słowa – w tym przypadku dziewczyna. Ta przysłowiowa gitara rzeczywiście działa na płeć przeciwną?
– Nie wiem, może coś w tym faktycznie jest! Myślę jednak, że przede wszystkim ludzie muszą dzielić pasje i dobrze się ze sobą czuć, reszta przyjdzie sama. Kończąc wątek mojej osoby – uwielbiam muzykę, lubię gotować, a najbardziej dania kuchni włoskiej i azjatyckiej. No więc mamy profil moich zainteresowań i osoby w wielkim skrócie zdefiniowany, może iść dalej (śmiech).
Uwielbiam muzykę, lubię gotować, a najbardziej dania kuchni włoskiej i azjatyckiej
Poprzednie pytania były nieco z przymrużeniem oka, bo po pierwsze: trochę się już znamy i wiem, że mogłem sobie na nie pozwolić, a po drugie: ty masz duży dystans do siebie. Ale poznajmy muzyczną Adę. Twój debiutancki singiel „Zabieram nas” to dość spokojny i chyba nostalgiczny utwór. Zgadzasz się?
– Tak, to utwór, który naznacza nowy styl, jakim chce podążać. Lubię takie klimatyczne i prawdziwe utwory ubrane w proste teksty. Zawsze dużo kombinowałam, jeśli chodzi o tworzenie własnych utworów, tym razem stawiam na prostotę.

To zapowiedź jakiegoś większego projektu, czy po prostu próba zaistnienia w świadomości odbiorców?
– Ten singiel to zapowiedź mojego powrotu ze zdwojoną siłą. Chcę podejść do tematu bardzo poważnie i pokazać odbiorcom utwory schowane w szufladzie. Tak robiłam przez wiele lat, pisałam, a potem ukrywałam przed światem, koniec z tym! Już szykujemy kolejny singiel, który pojawi się zapewne z początkiem 2022 roku, ale nie tylko. W grudniu pojawi się świąteczna propozycja – ale nie będzie to już żaden cover!
Występowałaś na scenie z największymi gwiazdami polskiej estrady podczas wydarzeń muzycznych w kraju, singiel ma być sygnałem, że teraz ty chcesz kroczyć ich drogą?
– Chciałabym bardzo. To jest moje największe marzenie. Chciałabym kroczyć drogą muzyczną, dlatego nie poddaje się w swoich działaniach. Choć ostatnio, chciałam dać sobie spokój. Ale co, jeśli tuż za rogiem będzie szansa na spełnienie swoich marzeń, a ja tak po prostu teraz się poddam? Zadałam sobie pytanie i szybko padła odpowiedź – O nie! Działam dalej. Może któregoś dnia to zaowocuje.

singiel to zapowiedź mojego powrotu ze zdwojoną siłą. Chcę podejść do tematu bardzo poważnie i pokazać odbiorcom utwory schowane w szufladzie. Tak robiłam przez wiele lat, pisałam, a potem ukrywałam przed światem, koniec z tym!
Od kiedy śpiewasz?
– Właściwie w wieku 9 lat zaczęła się moja przygoda ze śpiewaniem, ale jakoś szczególnie wtedy nie zwracałam na to większej uwagi. W gimnazjum pojawiły się warsztaty gitarowe – wtedy stwierdziłam, że to jest to co, co chciałabym spróbować. Zapisałam się na warsztaty, nie mając jeszcze wtedy nawet gitary. Wieczorem zadzwoniłam do mamy, bo właśnie w tym czasie przebywała w Niemczech i zaczęłam płakać do słuchawki – “Błagam kup mi gitarę, ja będę na niej grać i to bardzo dobrze, sama się przekonasz”. Co prawda w tamtym momencie, na początku, pożyczyłam gitarę od kuzyna, ale mama w nagrodę za szybkie efekty na warsztatach kupiła mi własną – mam ją nadal i nigdy nikomu nie oddam. W trakcie warsztatów z koleżankami założyłyśmy rockowy zespół – girls band. W tym zespole grałam na gitarze, nie myśląc wtedy nawet o śpiewaniu. Jednocześnie moją drugą pasją był sport. Uwielbiałam siatkówkę, koszykówkę i biegi. Startowałam w wielu zawodach. Niestety podczas jednego z treningów siatkarskich upadłam, a później zaczęły się u mnie spore problemy z kręgosłupem. W tamtym momencie musiałam podjąć trudną decyzje i zakończyć ze sportem, lekarz wybił mi go z głowy.
Wtedy też poświęciłam się muzyce. Zaczęłam pisać własne teksty. Spędzałam dużo czasu grając na gitarze w swoim małym pokoju, doskonaląc warsztat. Założyliśmy drugi zespół ze znajomymi. Grałam w pierwszym rockowym zespole z kolegami, byłam już wtedy na wokalu. Tworzyliśmy pierwsze aranże i teksty. To był mega czas, dzięki któremu nabrałam dużo doświadczenia i pewności siebie. Naprawdę bardzo dobrze wspominam ten okres. Zajęliśmy II miejsce w Dolnośląskiej Lidze Talentów w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Gdy już byłam bardziej świadoma tego, co chcę robić w przyszłości, założyłam solowy projekt, w którym działam obecnie, a przy tym nauczyłam się podstaw gry na pianinie, o czym też zawsze marzyłam.

Kto jest twoim muzycznym idolem?
– Kasia Kowalska to mój numer jeden. Uwielbiam ją – niesamowita energia i prawda na koncertach! Marzeniem byłoby kiedyś wystąpić z nią na jednej scenie. Bardzo też sobie cenię Beatę Kozidrak oraz Edytę Górniak – Mount Everest technicznych możliwości wokalnych.
Twoją specjalnością są również oprawy nabożeństw kościelnych. Lubisz to?
– Uwielbiam, szczerze mówiąc: to dla mnie przyjemność. Relaksuje się przy tym. Ogólnie bardzo lubię słuchać muzyki gospel, dlatego pewnie tak dobrze się w tym odnajduje.
Pracujesz w jednej z podwrocławskich firm w dziale PR i sprzedaży. Nie przeszkadza ci to w karierze?
– Absolutnie, bo pracuję ze świetną i pozytywną ekipą. Każdego dnia mierzymy się tu z różnymi zadaniami, które są nie lada wyzwaniem, ale dzięki temu się rozwijamy i uczymy wzajemnej współpracy oraz coraz to większej kreatywności!
Z kim na wielkiej scenie występowało ci się najlepiej?
– Najlepiej wspominam suport Sarsy i Sylwii Grzeszczak. Wtedy pod sceną było mnóstwo ludzi, którzy razem ze mną powtarzali słowa mojej piosenki. Niesamowite uczucie, te momenty utwierdziły mnie w tym co chciałabym robić.

Czego ci życzyć?
– Na ten moment po prostu zdrowia i cierpliwości w dążeniu do celu!
Rozmawiał Piotr Kos