Felietony

Edyta i jej punkt widzenia. Who am I?

Kiedyś myślałam o sobie i w ogóle o człowieku jako o istocie rozumnej. Wyodrębnionym gatunku, cudzie ewolucji. To wszystko do czego doszliśmy przez wielki w każdej dziedzinie może zrobić wrażenie. I robi. Niezaprzeczalnie. A jednak. Jednak ciągle każdy z nas popełnia błędy. Wciąż te same. Błędy rodziców, błędy przodków, błędy życia. I nie ma żaden lekarz, psycholog i mędrzec recepty jak zaradzić, żeby uchronić nas od pułapki zastawionej przez los. Bo pułapki te nie zastawia na nas umysł.

Nie da się ich wstawić w równanie z niewiadomą i je rozwiązać. To nie jest kwestia przeprowadzenia najbardziej skomplikowanych badań laboratoryjnych.  Gdyby tak było… Ale nie jest.  Patrząc wieczorem na moje dzieci, które jeszcze niczego nieświadome bawią się klockami wiem jak wiele doświadczeń przed nimi. Nie mogę ich wziąć na swoje ramiona. Nie mogę też wyciągnąć książki posadzić ich przy stole w jadalni i wyjaśnić co w niedługiej przyszłości ich czeka i jak powinni postąpić.

Nie tylko dlatego nie mogę tak zrobić, że z góry wiem, że mnie nie posłuchają. Najzwyczajniej nie wiem jakie decyzje są tymi najlepszymi i jakie emocje są tymi najbardziej właściwymi. Najczęściej wymądrzam się okrutnie. W pracy, w domu, na spotkaniach ze znajomymi. Zwykle mam swoje zdanie, którego nie ukrywam i potrafię go zaciekle bronić. Jednak całkiem ostatnio, jeśli chodzi o uczucia zrozumiałam,  że nie mam prawa i kompetencji też nie mam, żeby mówić kto co i jak powinien odczuwać. Nie da się, nawet znając człowieka doskonale, kazać mu czuć, albo co gorsza, przestać odczuwać. Błędy serca, pomyłkowe pierwsze i tragiczne miłości, naiwne przyjaźnie? A może czy raczej na pewno to wszystko, Ci wszyscy ludzie, którzy przychodzą i odchodzą, którzy czasem sieją spustoszenie gdzieś wewnątrz nas są nam potrzebni. Może nawet niezbędni. Te wszystkie łzy, nieprzespane noce, nerwy i dramaty są lekcjami życia bez których dojrzałość i mądrość nie byłaby możliwa.

Siedząc przy gorącej herbacie wpatrując się w kolejną  choinkę w moim domu, u schyłku kolejnego już roku łatwiej mi jest z takimi wnioskami polubić siebie z przed lat. Siebie z ,,tu i teraz’ lubię, nawet bardzo. Jednak niejednokrotnie patrząc wstecz  policzki zaczynały mi płonąć i o przeszłości wolałam myśleć jako o zakończonej książce. Dzisiaj już wiem, że to co wydarzyło się kiedyś stworzyło mnie taką jaką jestem teraz. Gdyby nie wydarzenia z przed lat teraz nie byłabym tym kim jestem.

Kiedy tak siedzę i myślę łatwiej mi jest zaakceptować, że wiele jeszcze przeżyć przede mną. Że przyszłość to niewiadoma i wiele jeszcze życie mnie będzie chciało nauczyć.  Nikt nie wystawi mi l4, ja nie zgłoszę nieprzygotowania jak na lekcji wychowania fizycznego. Dziś jestem silna i gotowa. Czekam życie.

Człowiek to nie tylko istota rozumna, człowiek to nie tylko wynalazca, ekonom, prawnik, nauczyciel. Życie to nie tylko wydarzenia. Doświadczanie czyni mnie człowiekiem żyjącym. Tego wam życzę i sobie też. Doświadczania życia.

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
Close