Edyta i jej punkt widzenia, czyli „Myśli nieuczesane”. A co, jeśli zostaniesz Lewandowskim swojego boiska? (felieton)

Nijaki Johan Huzing, holenderski myśliciel, doszedł do wniosku, że wcale nie mądrość odróżnia nas od zwierząt. Trudno więc jest nas nazwać homo sapiens. Przecież jako wyodrębniony gatunek wciąż popełniamy dokładnie te same błędy, co nasi przodkowie. Kręcimy się z pokolenia na pokolenie jak chomik na kołowrotku. Trudno jest nas też określić jako gatunek twórczy (homo faber). Co więc odróżnia nas od zwierząt? Wspomniany Huzing doszedł do wniosku, że śmiało można nazwać nas homo ludens – człowiek bawiący się.
I kiedy myślisz o ,,człowieku bawiącym się”. to widzisz suto zastawiony stół, tańce, śpiew i gorzałę – nic bardziej mylnego. Pomyśl proszę przez chwilę.
Czy przypadkiem każda, ale to każda czynność, którą wykonujesz, nie jest formą gry? Grasz w planszówki? Zaczynasz od przeczytania zasad. Musisz wiedzieć ilu jest graczy, kto zaczyna jako pierwszy, jak zdobywa się punkty. No i wiadomo – kto i dlaczego zostaje zwycięzcą. Weźmy teraz na warsztat pracę zawodową. Wiesz na którą musisz do niej pójść? Wiesz, co grozi ci za spóźnienie się? Wiesz też jak powinieneś się ubrać ? I co przez osiem godzin masz robić, żeby dobiec do mety i dostać premię za pracownika kwartału? Jak wspaniale byłoby, gdyby każdy z nas robił, to co lubi! Żeby nikt nie ,,chodził do roboty” tylko do miejsca, w którym się realizuje i spełnia swoje marzenia. Prawdopodobnie właśnie wtedy gra zamieniłaby się w świetną zabawę, która sprawia, że stajemy się twórczy!
A dom? Podział ról? Mama, dziadek, dziecko. Po południu lekcje, obiad, zmywanie, siłownia o 19:00 we wtorki i czwartki? Kto najlepiej umie w dom? Przykładna gospodyni, która co dzień serwuje dwudaniowy obiad na wykrochmalonym obrusie, która co sobotę zrobi najlepszą szarlotkę. W międzyczasie wyprasuje i odrobi z dzieckiem lekcje. Takie cuda tylko wtedy, jak tej gospodyni sprawia to przyjemność. Jeśli bowiem nie, taka kobieta krzyczy ,,pobite gary”, odchodzi od stołu z rozstawionym monopoly i szuka takiej gry, którą po prostu lubi. Albo tkwi w swojej roli jak w matni i po nocach usilnie próbuje upiec taki biszkopt, żeby móc przedzielić go na pół. I może właśnie wtedy traci bez sensu swój czas na coś, za co mogłaby zapłacić kobiecie, która kocha piec torty i robi z nich prawdziwe dzieła sztuki. Sama w tym czasie mogąc zając się ogrodem, który tak lubi.
Polityka czy sport – wszędzie to tylko (aż) gra. I nie że teatrzyk, że udawanie. To godziny, codzienność, litry potu i łez czasem, z całą pewnością tysiące minut poświęconych na ćwiczenia. Proza. Życie. Wybieraj mądrze, czyli tak, jak czujesz. Ustaw bierki na szachownicy. Piony pierwsze, później figury. Każdy zaczyna z takim samym ustawieniem. Od Ciebie zależy jak się ruszysz. Czy uda Ci się dobrze zacząć? Czy wystartujesz na czas? Czy starczy ci sił w chwilach kryzysu i zwątpienia?
Warto przemyśleć w jakie gry grasz obecnie. Które lubisz, które mniej, a w które grasz, bo musisz. Nie zawsze trzeba być zwycięzcą. Nie ma co się oszukiwać. Nie ma tak dobrze, żeby w każdym momencie realizować się. Można jednak spróbować być ciekawym i chętnym do nauki. Próbować. Smakować. Poznawać.
Być może nie zostaniesz drugim Lewandowskim w piłce nożnej, drugą Curii-Skłodowską w chemii i Einsteinem w fizyki. Możesz jednak zostać Lewandowkim, Curii Skłodowską i Einsteinem swojego życia. Graj, baw się, rób to co lubisz, a będziesz myślał. A kiedy już będziesz robił, to co lubisz i będziesz myślał, staniesz się twórczy.